poniedziałek, 14 listopada 2011
spędziliśmy w zupełnie innym kierunku... Na miejscu byliśmy w piątek koło południa. Cała wieś pachniała dymem palonych liści. W sobotę zrobiliśmy sobie wycieczkę do Białowieskiego Parku Narodowego. Dzieciakom bardzo podobały się żubry i inne zwierzęta, zwłaszcza łosie :) Męska część naszej wycieczki nie tylko oglądała żubry, ale i je piła. Idealnie dostosowali się do miejsca pobytu :) Wyjazd udany, bardzo przyjemny. Zapomniałam o codzienności, o pracy...i o to w tym wszystkim chodziło :) Mieszkałam blisko morza 22 lata i przez ten czas nie doceniałam tej odległości. Miałam świadomość, że mogę pojechać na plażę w każdej wolnej chwili i dlatego nie sprawiało mi to tyle przyjemności. Przed 1. listopada mieliśmy całe trzy dni by spędzić czas z bliskimi. Na pierwszy ogień poszedł tata chrzestny Mateusza i jego rodzinka. Dwuletnia Agatka, śliczna dziewczynka, na początku trochę się wstydziła, ale po jakimś czasie znalazła wspólny język z Mateuszem. Na drugi dzień dojechaliśmy do Wejherowa. Pogoda dopisała, więc skorzystaliśmy z okazji i pojechaliśmy na długi spacer do Karwii. Było cudownie! ***** Mateuszowi przeszedł okres buntu i próbowania nas. Jest przekochany. Wróciło przytulanie i buziakowanie o poranku.
Tradycyjnie już kolaż z pobytu nad morzem:
piątek, 28 października 2011
że Mateusz mało mówi? Jak wspominałam ostatnio, Młody koleguję się głównie z dziewczynkami z zerówki. Dowiedziałam się niedawno, że koleżanki rozpieszczają go przynosząc mu cukierki (a potem wyrzucają za niego papierek do kosza), wymyślając różne zabawy i atrakcje. wychowawczyni stwierdziła, że potrafi się świetnie ustawić :) Od poniedziałku jest już oficjalnie przedszkolakiem - było pasowanie, był tort ze świeczkami, były wierszyki, piosenki i tańce. Jak kiedyś, jest bardzo samodzielny. Praktycznie wszystko robi sam. Niestety w ostatnim czasie strasznie długo zajmuje mu ubranie się (bo mu się nie chce) i sprzątanie. Aby się nie ubrać i nie posprzątać wybiera karę. Gdy mówię, że to czego nie posprząta, wyrzucam do śmieci, to przynosi mi worek i mówi, że mogę wyrzucić. Nie i koniec. czasem mi złośliwie oczami mruga, a czasem z kamienną twarzą mówi nie. Ja zawsze udaję, że jestem poważna, ale w duchu chce mi się śmiać. Uparciuch mały... Kilka zaległych zdjęć z wakacji:
Wigierska Kolej Wąskotorowa
Galindia k/Mikołajek Suwalszczyzna
Aktualnie:) pozdrawiamy:)
środa, 05 października 2011
Odbieramy Mateusza z przedszkola, a wokół niego wianuszek dziewczynek...z zerówki! Cały czas się z nim bawią, gdy grupy są połączone. Od małego wie, jak się ustawić. A sam Mateusz bardzo się zmienił i czasami go nie poznaję. Tak jak kiedyś, nie płakał prawie wcale, tak teraz za każdym razem, gdy coś chce, a nie może dostać - jest płacz, awantura, a nawet histeria. Staramy się (i całkiem nieźle nam to wychodzi) być maksymalnie konsekwentni i presja miejsca (restauracja, sklep) nie powoduje, że się uginamy. Boję się, że nauczy się wymuszać takim zachowaniem wszystko. Mam więc nadzieję, że niedługo ten okres minie i będzie jak dawniej.
niedziela, 02 października 2011
powtarza mój mały przedszkolak. Bo właśnie tyle skończył Mateusz. Minęły wakacje, zaczął się nowy rok szkolny oraz nowe przyjemności i problemy. Mat jest bardziej świadomy otaczającego go świata i zadziwia nas tym, jak postrzega nas i innych. We wrześniu rozpoczął nowy etap w swoim życiu - poszedł do przedszkola. Na szczęście bardzo mu się tam podoba, a nowe panie uwielbiają go od pierwszego dnia. Idolem jest tata, ja niestety zeszłam na drugi plan, ale mam nadzieję, że ten niemiły dla mnie okres szybko minie :) I najważniejsze - Młody pierwszy raz wyjechał do Wejherowa bez rodziców. Zabrała go ciocia Dominika, a tam zajmowały się nim dwie babcie. Mateusz wniebowzięty (kto by nie był - cały czas w centrum uwagi i zapewnionych tyle atrakcji). Trochę gorzej było ze mną, na szczęście czas szybko zleciał :) no a my mieliśmy 4 wieczory tylko dla siebie :) :) Tym krótkim wpisem chciałabym zacząć kontynuowanie moich wpisów :) Mam nadzieję, że mi się uda, bo mimo braku weny, tęsknię za bieżącymi notatkami o Mateuszu. pozdrawiam :) Najbardziej aktualne zdjęcie - na wczorajszej wycieczce w Mikołajkach:
niedziela, 26 czerwca 2011
a to zobowiązuje do napisania kilku słów :) Mateusz zakończył swój pierwszy etap w życiu - po dwóch latach chodzenia do żłobka awansuje na przedszkolaka. Podczas dni otwartych w nowej placówce nie mogłam uwierzyć, że mam już takie duże dziecko! W poniedziałek było oficjalne zakończenie żłobka - przedstawienie - czyli wierszyki i piosenki zaśpiewane przez dzieci, Mat był krasnoludkiem :)
Ja (razem z Dominiką) upiekłyśmy tort chałwowy, który zrobił furorę i wszyscy zgłaszali się po przepis. A przed nami wakacje... ***** Teo ma teraz okres wyznawania miłości Sam się ubiera i rozbiera ("jak chcesz iść do przedszkola, to pani ci nie pomoże, więc musisz się nauczyć"), chociaż czasem mu sie nie chce i prosi, by mu pomóc, ale te wakacje będą dobrą okazją, by umiejętności ubierania się dopracować. W kwestii jedzenia nic się nie zmieniło. Wstaje rano: "ja chcę jogurt/kółka z mlekiem/chleb z dżemem", odbieram go ze żłobka (od razu po podwieczorku) "co mi dasz jeść?". Mógłby jeść praktycznie non stop :) Bez zmian również katar. Już się przyzwyczailiśmy, a Młody sam sobie radzi. W pokoju ma paczkę chusteczek, a na dworze korzysta z liści :) Wczoraj byliśmy na kontroli: waga 14kg, wzrost 94cm (jest najmniejszy w grupie) Taki drobny, uśmiechnięty, przekochany (...) z niego trzylatek Nastepny odzew z Wejherowa:) pozdrawiamy!
czwartek, 02 czerwca 2011
...dzisiaj z Niemiec. Nie było mnie w domu całe 6 dni. Bardzo tęskniłam, ale czas minął mi szybko. Zrobiłam Mateuszowi niespodziankę i odebrałam go ze żłobka. Jego reakcja była dla mnie niesamowitą niespodzianką. Gdy mnie zobaczył, rzucił się na mnie, wzruszył, mocno przytulał i powtarzał "kocham cię bardzo". Nawet pani w żłobku miała łzy w oczach. Za 3 tygodnie WAKACJE!!!!
sobota, 21 maja 2011
Chyba nigdy jeszcze nie miałam miesiąca tak intensywnego i tak bogatego w różne wydarzenia jak obecny. Kalendarz jest maxymalnie wypełniony i choćbym niewiadomo jak się napięła, nie uda mi się już nic więcej wcisnąć. Pierwszy weekend maja spędziliśmy tradycyjnie w domku na Mazurach (tak jak rok temu, dwa lata temu (...) siedem lat temu :) ) Niestety pierwszy raz pogoda nam nie dopisała, ale my oczywiście byliśmy na to przygotowani i mimo deszczu i nieciekawej aury chodziliśmy na spacery, robiliśmy ogniska, a nawet płyneliśmy łódką (która po 15 minutach znudziła się Mateuszowi i na środku jeziora chciał wysiąść - to nas uświadomiło w tym, że Młody nie jest jeszcze gotowy, by wypłynąć z nami w tygodniowy rejs, a przyznam, że korciło mnie, by w tym roku spróbować...może za rok:) ).
***** Kolejny weekend to parapetówa u koleżanki z pracy. Wszystkim udało się trochę odprężyć i rozluźnić, bo pod koniec roku mamy mnóstwo różnych obowiązków i nie zawsze jest czas na rozmowy. Było to też w pewnym sensie pożegnanie moje z koleżankami, bo w podstawówce kończy się w czerwcu moja kariera i zostaje mi jedynie gimnazjum. ***** Mat coraz lepiej jeździ na swoim Laufradzie i czasami ściga się ze swoim sąsiadem:)
***** 14. maja pojechaliśmy do Wejherowa z okazji bardzo ważnej rocznicy - moja mama (babcia Mateusza) obchodziła 50 - te urodziny i z tej okazji odbyła się niesamowita impreza, którą wszyscy goście na pewno zapamiętają. Głownym motywem były lata 60-te. Goście przebrani, odpowiedni wystrój sali - plakaty z czasów PRL, przemówienia, były kartki na jedzenie, pokój przesłuchań, po sali chodzili: Milicjant, eSBk i KOwiec. Było R-E-W-E-L-A-C-Y-J-N-I-E! Teo bawił się świetnie do godz. 23, w końcu przyszedł do mnie, powiedział, że jest śpiący i chce iść spać. Położyliśmy go w pokoju i nadal mogliśmy się bawić. SOLENIZANTKA
JA Z MOJĄ SIOSTRZYCZKĄ - CIOCIĄ DOMINIKĄ
ZWYCIĘZCY KONKURSU NA NAJLEPSZE PRZEBRANIE
MATEUSZ:)
PANI KELNERKA ODEGRAŁA ŚWIETNĄ ROLĘ
WYSTRÓJ SALI
***** Ostatni tydzień to również słynna Kortowiada i Dominika jako jedna z kandydatek na Miss Wenus. Mimo, że to nie ja występowałam na tej scenie (a stałam pod nią i wszystko nagrywałam, co by pamiątka dla dzieci i wnuków była), to serce biło jak oszalałe i strsznie przeżywałam cały występ siostry:) Nawet Mateuszowi udało się przyjechać po żłobku na ogłoszenie wyników - dla nas niestety niepomyślnych. Mimo wszystko i tak jestem dumna:) ***** Wczoraj wieczór panieński koleżanki i nocne rozmowy do białego rana. A w czwartek wyjeżdżam do Niemiec na cały tydzień. Ale zanim wyjadę muszę jeszcze ciężko popracować, bo zbliża się baaaardzo gorący okres w szkole:) ***** Na koniec słów kilka o najważniejszym: pozdrawiamy
niedziela, 08 maja 2011
Tak budzi mnie mój synek: Mateusz przychodzi do nas do łóżka, odgarnia włosy z mojej twarzy, daje mi buziaka i mówi: "kocham cię bardzo*". ***** Zaległe zdjęcia ze Świąt Wielkanocnych Młody tworzy pisanki:
Spacer w Białogórze:
* "Kocham cię bardzo" pojawia się w naszym domu bardzo często, a ja delektuję się tymi słowami:) pozdrawiamy
czwartek, 07 kwietnia 2011
Mateusz pokochał ognisko i jazdę na roworze. Ostatni weekend był wspaniały! Odpoczeliśmy, pobylismy razem, pooddychalismy świeżym, pachnącym wiosną, powietrzem.
niedziela, 03 kwietnia 2011
Trzecie urodziny Mateusza świętowaliśmy trzy razy, w tym raz w Wejherowie. Tak niestety jest, kiedy ma się ciasne mieszkanie:) Nasz kochany Synek, jak przystalo na 3-latka zaskakuje nas każdego dnia. Jest bystry, uparty i bardzo szybko się uczy. Zna 27 marek samochodów, błyskawicznie uczy się literek (bawimy się matodą globalną - czyli raz w tygodniu zapisuję krótkie słowo i przez kilka dni je powtarzamy), dziś pierwszy raz wsiadł na swój rowerek (Laufrad, który jesienią dostał od cioci) i po kilkunastu metrach poruszał się bez naszej pomocy. Jedna z ważniejszych wiadomości to taka, że dostalismy się do przedszkola, które znajduje się bardzo blisko naszego bloku. Odpada więc problem dojazdów. No i lokalizacja świetna, bo dookoła las i park. A propos przedszkola..miniona środa była pełna atrakcji. Panie w żłobku poczuły dym i dziwny zapach. Zadzwoniły więc po straż pożarną, ubrały dzieciaki i zaprowadziły do przedszkola, które znajduje się po drugiej stronie ulicy. Mat zachwycony, bo widział strażaka i bawił się ze starszymi dziećmi. Przy okazji poznał numer do straży. Okazało się, że w żłobku wszystko jest ok, ale przy okazji ja przekonałam się, żę wychowawczynie są godne zaufania. ***** Niestety wyszłam już z wprawy i coraz trudniej zabrać mi się do napisaniu kilku sensownych zdań. W szkole kilka zmian - dołożyli nam dwa nowe obowiązki, więc czasu mniej. Pozdrawiam tych którzy tu jeszcze zaglądają:)
sobota, 26 lutego 2011
Nie wiem od czego zacząć, więc na początek zdjęcia :) malujemy palcami :)
lego`we dzieła Młodego
syn & tata ***** "Im dalej w las, tym więcej drzew", czyli im Młody starszy, tym bardziej skomplikowany :) Czasem jest taki kochany, że aż trudno uwierzyć, a są dni, kiedy nie mam już sił - zawsze na "nie", nic mu się nie podoba. Na dodatek mamy żłobkowy kryzys...tak jak od początku uwielbiał chodzić do żłobka, tak teraz jest bunt każdego ranka (a po południu nie chce wracać do domu). Mam nadzieję, że to minie, ale przyjemnie nie jest zostawiać Go płaczącego. A zmilszych rzeczy - nadal uwielbia pomagać. Gdy przychodzą goście - nakrywa do stołu. Wystarczy, że rzucę hasło - odkurzanie - on już wyciąga odkurzacz z szafy i podłącza do prądu, układa czyste sztućce do szuflady, wyciera kurze i zamiata podłogę:) Mówi nadal niewyraźnie, ale coraz więcej. Zamiast tak, mówi "yhy" (okazało się, że i ja tak nieraz mówię), zna coraz więcej marek samochodów ("otel", volkswagen, mazda, "citron", mercedes, audi...), uwielbia powtarzać ostatnie wypowiedziane przez nas słowo ("Mateusz, znowu nabrudziłeś!" "Nabrudziłem?"), co mnie czasem do szału doprowadza:) Miesiąc temu pozbyliśmy się nocnej pieluchy. Po raz kolejny (jak przy smoczku, butelce itd.) okazało się, że problem leży w mojej głowie, a Młody jest już dawno gotowy, by nie siusiać do pampersa. Już pierwszej nocy sam wstał, włączył nocnę lampkę i załatwił się na nocnik). No i na koniec - z niecierpliwością czekamy na wiosnę, a tu jak na złość -20 na zewnętrznym termometrze :( pozdrawiamy |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Ania Różnicka Photography
Blogowo:
Kliknij i pomóż
Kontakt
Nasze zdjęcia
Poznane:
Pozostałe strony:
Trochę z innej bajki:)
Tu robimy zakupy:)
|