niedziela, 01 kwietnia 2012
Czwarte urodziny Mateusza były rewelacyjne. Było niezastąpione towarzystwo, śmiechy i śpiewy... Mateusz czuł się jak ryba w wodzie - uwielbia imprezy! Okazał się świetnym wodzirejem. Był też występ artystyczny i zabawy balonem. ***** Oprócz urodzin Młodego świętowaliśmy również rozpoczęcie budowy. Będzie to dla nas ogromne wyzwanie...Nie mogę doczekać się pierwszego śniadania w ogrodzie... i wszystkich innych pierwszych razów :)
piątek, 02 marca 2012
Podczas ostatniej rozmowy z mamą opowiadałam o tym, jaki cudowny jest Mateusz, że jest najwspanialszy na świecie...zostałam uświadomiona, że każdy rodzic tak myśli m: "wszyscy moi pacjenci wychwalają swoje dzieci i każdy twierdzi, że to ich jest wyjątkowe" ja: "bo nie poznali jeszcze naszego Mateusza" :) Myślę, że jest dobrze, gdy każdy uwielbia swoje dziecko, nie porównuje, docenia i chwali.
***** Mateusz nadal je dużo. Często muszę go hamować. Kilka razy zdarzyło się, że z przejedzenia bolał go brzuch i wymiotował. Dzisiaj oczywiście przed spaniem narzekał, że jest głodny i chce coś zjeść. ja: "Boję się, że jak będziesz przed spaniem jadł, będzie bolał Cię brzuszek" Mat: "Nie ma problemu! Nie będę płakał, a w nocy pójdę po cichu do łazienki i zwymiotuję"
sobota, 25 lutego 2012
Od ostatniego wpisu minęły Święta Bożego Narodzenia, które w całości spędziliśmy w Wejherowie. Ciocia Dominika miała możliwość wykazania się talentem aktorskim i przebrana za Gwiazdora przestraszyła Mateusza tak bardzo, że gdy o nim wspominaliśmy na drugi dzień, schował się za kanapę. Mimo strachu pięknie zaśpiewał swoja ulubioną piosenkę i chętnie przyjął prezenty:) Minęły również ferie, które spędziliśmy tradycyjnie w W. Każdy dzień starliśmy się wykorzystać maksymalnie: na spotkania, wyjazdy, narty, morze...Odpoczęłam, naładowałam akumulatory i po dwóch tygodniach wróciłam do pracy. Po feriach czekało na mnie więcej godzin, wychowawstwo i masa obowiązków. Pierwszy tydzień był tragiczny, ale teraz już doszłam do ładu. ***** Mateusz jest najkochańszy na świecie - życie z nim jest radosne, a wychowywanie go, to sama przyjemność. Młody jest bardzo kontaktowy. Nawet jeśli na początku trochę się wstydzi, to po chwili rozkręca się i bez problemu nawiązuje kontakt. W Dzień Babci i Dziadka popisał się niesamowicie - stanął na krzesełku, kazał włączyć światło i wszystkim usiąść na swoich miejscach, następnie wyrecytował wiersze i zaśpiewał wszystkie piosenki których nauczył się w przedszkolu, a na koniec ukłonił się jak po koncercie pianistycznym. Non stop rozmawia - jest strasznym gadułą. Wiem dokładnie co dzieje się w przedszkolu, opowiada mi o wszystkich szczegółach. Bardzo często nurtuje go pytanie, gdzie był, gdy go jeszcze nie było. Na przykład oglądamy zdjęcia z czasów przedmateuszowych: "a gdzie ja jestem?" "jeszcze nie było Ciebie na Świecie" "to gdzie ja byłem?" Trudno wyobrazić mu sobie, że nie istniał :) Wymyśla wtedy różne historyjki, gdzie on mógł wtedy być... Od dawna marzy mu się rodzeństwo - codziennie powtarza, że chce mieć w domu dzidzię, najlepiej taką która płacze, bo będzie mógł ją przytulać i pocieszać. Raz próbował kupić w aptece smoczek "przecież ja będę miał w domu dzidzię". Patrzyłyśmy na siebie z farmaceutką zdziwione:) odparłam, że ja o tym nic nie wiem i smoczek nie jest nam jeszcze potrzebny. W weekendy rano potrafi się z tatą godzinami w łóżku bawić w "namiot". Wyobrażają sobie wtedy, że są pod namiotem, łowią ryby (potem je przyprawiają, smażą i jedzą), palą ogniska i chronią się przed deszczem. Jedynym elementem tej zabawy jest kołdra. Reszta to tylko i wyłącznie wyobraźnia. ***** Ten rok będzie dla nas pełen nowości i zmian. Lada moment zaczynamy budować nasz domek, a w drugiej połowie roku może uda się spełnić Mateusza marzenie odnośnie rodzeństwa (ale to dopiero po wakacjach :) ) pozdrawiamy tych, co tu jeszcze zaglądają :) Dominika w roli Gwiazdora :D
Pierwsza lekcja na nartach:
poniedziałek, 14 listopada 2011
spędziliśmy w zupełnie innym kierunku... Na miejscu byliśmy w piątek koło południa. Cała wieś pachniała dymem palonych liści. W sobotę zrobiliśmy sobie wycieczkę do Białowieskiego Parku Narodowego. Dzieciakom bardzo podobały się żubry i inne zwierzęta, zwłaszcza łosie :) Męska część naszej wycieczki nie tylko oglądała żubry, ale i je piła. Idealnie dostosowali się do miejsca pobytu :) Wyjazd udany, bardzo przyjemny. Zapomniałam o codzienności, o pracy...i o to w tym wszystkim chodziło :) Mieszkałam blisko morza 22 lata i przez ten czas nie doceniałam tej odległości. Miałam świadomość, że mogę pojechać na plażę w każdej wolnej chwili i dlatego nie sprawiało mi to tyle przyjemności. Przed 1. listopada mieliśmy całe trzy dni by spędzić czas z bliskimi. Na pierwszy ogień poszedł tata chrzestny Mateusza i jego rodzinka. Dwuletnia Agatka, śliczna dziewczynka, na początku trochę się wstydziła, ale po jakimś czasie znalazła wspólny język z Mateuszem. Na drugi dzień dojechaliśmy do Wejherowa. Pogoda dopisała, więc skorzystaliśmy z okazji i pojechaliśmy na długi spacer do Karwii. Było cudownie! ***** Mateuszowi przeszedł okres buntu i próbowania nas. Jest przekochany. Wróciło przytulanie i buziakowanie o poranku.
Tradycyjnie już kolaż z pobytu nad morzem:
piątek, 28 października 2011
że Mateusz mało mówi? Jak wspominałam ostatnio, Młody koleguję się głównie z dziewczynkami z zerówki. Dowiedziałam się niedawno, że koleżanki rozpieszczają go przynosząc mu cukierki (a potem wyrzucają za niego papierek do kosza), wymyślając różne zabawy i atrakcje. wychowawczyni stwierdziła, że potrafi się świetnie ustawić :) Od poniedziałku jest już oficjalnie przedszkolakiem - było pasowanie, był tort ze świeczkami, były wierszyki, piosenki i tańce. Jak kiedyś, jest bardzo samodzielny. Praktycznie wszystko robi sam. Niestety w ostatnim czasie strasznie długo zajmuje mu ubranie się (bo mu się nie chce) i sprzątanie. Aby się nie ubrać i nie posprzątać wybiera karę. Gdy mówię, że to czego nie posprząta, wyrzucam do śmieci, to przynosi mi worek i mówi, że mogę wyrzucić. Nie i koniec. czasem mi złośliwie oczami mruga, a czasem z kamienną twarzą mówi nie. Ja zawsze udaję, że jestem poważna, ale w duchu chce mi się śmiać. Uparciuch mały... Kilka zaległych zdjęć z wakacji:
Wigierska Kolej Wąskotorowa
Galindia k/Mikołajek Suwalszczyzna
Aktualnie:) pozdrawiamy:)
środa, 05 października 2011
Odbieramy Mateusza z przedszkola, a wokół niego wianuszek dziewczynek...z zerówki! Cały czas się z nim bawią, gdy grupy są połączone. Od małego wie, jak się ustawić. A sam Mateusz bardzo się zmienił i czasami go nie poznaję. Tak jak kiedyś, nie płakał prawie wcale, tak teraz za każdym razem, gdy coś chce, a nie może dostać - jest płacz, awantura, a nawet histeria. Staramy się (i całkiem nieźle nam to wychodzi) być maksymalnie konsekwentni i presja miejsca (restauracja, sklep) nie powoduje, że się uginamy. Boję się, że nauczy się wymuszać takim zachowaniem wszystko. Mam więc nadzieję, że niedługo ten okres minie i będzie jak dawniej.
niedziela, 02 października 2011
powtarza mój mały przedszkolak. Bo właśnie tyle skończył Mateusz. Minęły wakacje, zaczął się nowy rok szkolny oraz nowe przyjemności i problemy. Mat jest bardziej świadomy otaczającego go świata i zadziwia nas tym, jak postrzega nas i innych. We wrześniu rozpoczął nowy etap w swoim życiu - poszedł do przedszkola. Na szczęście bardzo mu się tam podoba, a nowe panie uwielbiają go od pierwszego dnia. Idolem jest tata, ja niestety zeszłam na drugi plan, ale mam nadzieję, że ten niemiły dla mnie okres szybko minie :) I najważniejsze - Młody pierwszy raz wyjechał do Wejherowa bez rodziców. Zabrała go ciocia Dominika, a tam zajmowały się nim dwie babcie. Mateusz wniebowzięty (kto by nie był - cały czas w centrum uwagi i zapewnionych tyle atrakcji). Trochę gorzej było ze mną, na szczęście czas szybko zleciał :) no a my mieliśmy 4 wieczory tylko dla siebie :) :) Tym krótkim wpisem chciałabym zacząć kontynuowanie moich wpisów :) Mam nadzieję, że mi się uda, bo mimo braku weny, tęsknię za bieżącymi notatkami o Mateuszu. pozdrawiam :) Najbardziej aktualne zdjęcie - na wczorajszej wycieczce w Mikołajkach:
niedziela, 26 czerwca 2011
a to zobowiązuje do napisania kilku słów :) Mateusz zakończył swój pierwszy etap w życiu - po dwóch latach chodzenia do żłobka awansuje na przedszkolaka. Podczas dni otwartych w nowej placówce nie mogłam uwierzyć, że mam już takie duże dziecko! W poniedziałek było oficjalne zakończenie żłobka - przedstawienie - czyli wierszyki i piosenki zaśpiewane przez dzieci, Mat był krasnoludkiem :)
Ja (razem z Dominiką) upiekłyśmy tort chałwowy, który zrobił furorę i wszyscy zgłaszali się po przepis. A przed nami wakacje... ***** Teo ma teraz okres wyznawania miłości Sam się ubiera i rozbiera ("jak chcesz iść do przedszkola, to pani ci nie pomoże, więc musisz się nauczyć"), chociaż czasem mu sie nie chce i prosi, by mu pomóc, ale te wakacje będą dobrą okazją, by umiejętności ubierania się dopracować. W kwestii jedzenia nic się nie zmieniło. Wstaje rano: "ja chcę jogurt/kółka z mlekiem/chleb z dżemem", odbieram go ze żłobka (od razu po podwieczorku) "co mi dasz jeść?". Mógłby jeść praktycznie non stop :) Bez zmian również katar. Już się przyzwyczailiśmy, a Młody sam sobie radzi. W pokoju ma paczkę chusteczek, a na dworze korzysta z liści :) Wczoraj byliśmy na kontroli: waga 14kg, wzrost 94cm (jest najmniejszy w grupie) Taki drobny, uśmiechnięty, przekochany (...) z niego trzylatek Nastepny odzew z Wejherowa:) pozdrawiamy!
czwartek, 02 czerwca 2011
...dzisiaj z Niemiec. Nie było mnie w domu całe 6 dni. Bardzo tęskniłam, ale czas minął mi szybko. Zrobiłam Mateuszowi niespodziankę i odebrałam go ze żłobka. Jego reakcja była dla mnie niesamowitą niespodzianką. Gdy mnie zobaczył, rzucił się na mnie, wzruszył, mocno przytulał i powtarzał "kocham cię bardzo". Nawet pani w żłobku miała łzy w oczach. Za 3 tygodnie WAKACJE!!!!
sobota, 21 maja 2011
Chyba nigdy jeszcze nie miałam miesiąca tak intensywnego i tak bogatego w różne wydarzenia jak obecny. Kalendarz jest maxymalnie wypełniony i choćbym niewiadomo jak się napięła, nie uda mi się już nic więcej wcisnąć. Pierwszy weekend maja spędziliśmy tradycyjnie w domku na Mazurach (tak jak rok temu, dwa lata temu (...) siedem lat temu :) ) Niestety pierwszy raz pogoda nam nie dopisała, ale my oczywiście byliśmy na to przygotowani i mimo deszczu i nieciekawej aury chodziliśmy na spacery, robiliśmy ogniska, a nawet płyneliśmy łódką (która po 15 minutach znudziła się Mateuszowi i na środku jeziora chciał wysiąść - to nas uświadomiło w tym, że Młody nie jest jeszcze gotowy, by wypłynąć z nami w tygodniowy rejs, a przyznam, że korciło mnie, by w tym roku spróbować...może za rok:) ).
***** Kolejny weekend to parapetówa u koleżanki z pracy. Wszystkim udało się trochę odprężyć i rozluźnić, bo pod koniec roku mamy mnóstwo różnych obowiązków i nie zawsze jest czas na rozmowy. Było to też w pewnym sensie pożegnanie moje z koleżankami, bo w podstawówce kończy się w czerwcu moja kariera i zostaje mi jedynie gimnazjum. ***** Mat coraz lepiej jeździ na swoim Laufradzie i czasami ściga się ze swoim sąsiadem:)
***** 14. maja pojechaliśmy do Wejherowa z okazji bardzo ważnej rocznicy - moja mama (babcia Mateusza) obchodziła 50 - te urodziny i z tej okazji odbyła się niesamowita impreza, którą wszyscy goście na pewno zapamiętają. Głownym motywem były lata 60-te. Goście przebrani, odpowiedni wystrój sali - plakaty z czasów PRL, przemówienia, były kartki na jedzenie, pokój przesłuchań, po sali chodzili: Milicjant, eSBk i KOwiec. Było R-E-W-E-L-A-C-Y-J-N-I-E! Teo bawił się świetnie do godz. 23, w końcu przyszedł do mnie, powiedział, że jest śpiący i chce iść spać. Położyliśmy go w pokoju i nadal mogliśmy się bawić. SOLENIZANTKA
JA Z MOJĄ SIOSTRZYCZKĄ - CIOCIĄ DOMINIKĄ
ZWYCIĘZCY KONKURSU NA NAJLEPSZE PRZEBRANIE
MATEUSZ:)
PANI KELNERKA ODEGRAŁA ŚWIETNĄ ROLĘ
WYSTRÓJ SALI
***** Ostatni tydzień to również słynna Kortowiada i Dominika jako jedna z kandydatek na Miss Wenus. Mimo, że to nie ja występowałam na tej scenie (a stałam pod nią i wszystko nagrywałam, co by pamiątka dla dzieci i wnuków była), to serce biło jak oszalałe i strsznie przeżywałam cały występ siostry:) Nawet Mateuszowi udało się przyjechać po żłobku na ogłoszenie wyników - dla nas niestety niepomyślnych. Mimo wszystko i tak jestem dumna:) ***** Wczoraj wieczór panieński koleżanki i nocne rozmowy do białego rana. A w czwartek wyjeżdżam do Niemiec na cały tydzień. Ale zanim wyjadę muszę jeszcze ciężko popracować, bo zbliża się baaaardzo gorący okres w szkole:) ***** Na koniec słów kilka o najważniejszym: pozdrawiamy
niedziela, 08 maja 2011
Tak budzi mnie mój synek: Mateusz przychodzi do nas do łóżka, odgarnia włosy z mojej twarzy, daje mi buziaka i mówi: "kocham cię bardzo*". ***** Zaległe zdjęcia ze Świąt Wielkanocnych Młody tworzy pisanki:
Spacer w Białogórze:
* "Kocham cię bardzo" pojawia się w naszym domu bardzo często, a ja delektuję się tymi słowami:) pozdrawiamy |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Ania Różnicka Photography
Blogowo:
Kliknij i pomóż
Kontakt
Nasze zdjęcia
Poznane:
Pozostałe strony:
Trochę z innej bajki:)
Tu robimy zakupy:)
|